• 1
  • 2
  • 3
  • 4

Katarzyna Szczygielska

Rozpoczął się właśnie miesiąc maj. Najpiękniejszy miesiąc w roku, kiedy wszystko się mai, czyli kwitnie. Nie bez powodu został wybrany miesiącem czci Matki Najświętszej, która jest najpiękniejszą z niewiast. Jej piękno polega przede wszystkim na czystości serca i zaufaniu, jakim obdarzyła Boga. Jest dla nas niedoścignionym wzorem wierności i dowodem, że u Boga nie ma nic niemożliwego.

Kult maryjny na terenie naszego kraju pojawił się razem z chrześcijaństwem. Długosz w swoich kronikach informuje nas, że kościół w Gnieźnie, w którym Mieszko I wraz ze swoją drużyną przyjął chrzest, był pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Utworzona w 1000 roku metropolia gnieźnieńska obejmowała całe państwo Mieszka i również została oddana w opiekę Matce Boga. Maryja stała się patronką rodzącego się narodu i państwa, a kult maryjny w Kościele w Polsce zaczął integrować naród i jego stany.

Od samego początku chrześcijaństwa w naszym kraju wiele kościołów poświęconych było Maryi. Malowano obrazy przedstawiające sceny z życia Matki Bożej. Pisano też pieśni sławiące jej imię. Wspomnijmy tu tylko Bogurodzicę, której rozpowszechnienie się przypada na XIII w, a która pod Grunwaldem zagrzewała rycerzy do walki.

Wielcy teologowie i myśliciele rozważali dogmaty maryjne, wprowadzali nowe określenia Maryi i ubogacali jej obecnością liturgię. Prosty lud czcił Matkę Boga trochę po swojemu. Wszystkie ważne święta połączone były z cyklem prac polowych. Wszystkie ważne wydarzenia oddane w Jej opiekę. W domach pojawiły się święte obrazy przedstawiające Maryję, jako karmiącą Matkę, pocieszającą strapionych, broniącą zagrożonych. Przydrożne kapliczki przypominały o Jej opiece i miłości do ludzi i zachęcały do krótkiej modlitwy w drodze. Chrystus Bóg zawsze budził pewien respekt. Maryja była bliska jak matka. Można jej było powierzyć wszystkie swoje sprawy, prosić o wstawiennictwo przed Wszech-mogącym, schować się pod Jej płaszcz.

Przydrożne kapliczki stanowiły zawsze obiekt troski mieszkańców wioski. Są niejako barometrem przywiązania do Kościoła: tam, gdzie wiara mieszkańców jest żywa, tam kapliczka zadbana, ustrojona kwiatami i wstążkami. Szczególnie w maju, kiedy to mieszkańcy zbierają się na wspólne śpiewanie.

Historia nabożeństw majowych jest bardzo stara. Mimo to w wielu miejscach ciągle żywa. Gromadzi wieczorami przy przydrożnych kapliczkach ludzi starszych i młodszych, kobiety i mężczyzn, dorosłych i dzieci. Wszyscy oni chcą wspólnie czcić Matkę Bożą swym śpiewem. Nabożeństwo majowe rozpoczyna się zwykle odśpiewaniem Litanii Loretańskiej. Litanie są w Kościele znane od średniowiecza. Ku czci Matki Bożej powstało ich wiele, jednak ta z Loreto jest najbardziej znana. Została zatwierdzona oficjalnie przez papieża Sykstusa V w 1587 r. Składa się ona z tytułów-wezwań skierowanych do Maryi. Większość z nich pochodzi ze Starego Testamentu i ukazuje nam obecność Maryi w historii zbawienia. Obecnie w polskiej wersji Litanii Loretańskiej mamy 52 tytuły.
Po odśpiewaniu Litanii następuje zwykle spontaniczny wybór pieśni maryjnych. Jest ich wiele, tych starych, niemal zapomnianych i tych nowych, nieznanych. Młodzi, ucząc się od starszych, niejednokrotnie ocalają od zapomnienia zabytkowe teksty. Starsi, poznając nowe pieśni, często poznają nowe prawdy o Matce Boga. I dlatego te majówkowe wspólnoty są bezcenne.

Na zakończenie „Wszystkie nasze dzienne sprawy…” albo „Zapada zmrok…”.

Bywa, że na majówkę zapraszany jest kapłan. Odprawia on wtedy Mszę św. w intencji mieszkańców i cała społeczność włącza się w liturgię. W przygotowania też angażują się wszyscy: ten kwiaty, ten stół, kto inny obrus i krzesło.

Te wieczorne spotkania mają też walor społeczny: sąsiedzi poznają się, rozmawiają. To jednoczy społeczność i pomaga razem żyć. Oby ta piękna, stara tradycja nie zaginęła na naszych wioskach. Dbajmy o przydrożne kapliczki i oddawanie czci Maryi przy nich.